Sprawy związane z rolnictwem i przekształceniami polskiej wsi są
wskazywane jako jedne z najtrudniejszych do rozwiązania w związku z
akcesją Polski do Unii Europejskiej. Polski sposób gospodarowania
ziemią, czy szerzej struktura polskiej wsi, są wskazywane jako źródło
wielu problemów i trudności dla elit politycznych. Spróbujmy jednak
popatrzeć na polską kulturę rolną nie tylko przez pryzmat problemów, ale
i wartości. I nie chce tu wskazywać na wykazywane wielokrotnie dobra
natury socjologicznej, czy ekonomicznej, ale na znaczenie polskiego
sposobu gospodarowania ziemią dla przyrody. Najlepiej wykazać tę wartość
poprzez przyjrzenie się populacji ptaków. Dlaczego właśnie im? Otóż
setki badań dowiodły, że ptaki są organizmami bardzo wrażliwymi na
zmiany w środowisku. Prosto można powiedzieć, że są znakomitym
wskaźnikiem tego, co z naszym środowiskiem, a więc i naszymi
warunkami życia się dzieje. Nie bez przyczyny Brytyjczycy uczynili
indeks zmian populacji ptasich, jedną z miar dobrobytu na równi ze
wskaźnikiem PKB, wskaźnikiem umieralności niemowląt czy liczbą
samochodów na 1000 mieszkańców. Kolejnym powodem jest to, że ptaki są
obiektem zainteresowania olbrzymich rzesz ludzi w całej Europie. W
Anglii jest to wręcz narodowe hobby. Ptakami i ich życiem interesuje się
ponad milion osób, a Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (RSPB) liczy
już ponad 1 300 tys. osób, a więc więcej niż wszystkie partie polityczne
razem wzięte. W demokratycznym społeczeństwie to siła, z której opinią
trzeba się liczyć. Wśród brukselskich biurokratów, co najmniej
kilkunastu jest zapalonymi podglądaczami ptasiego życia. Warto o tym
wiedzieć i wykorzystać podczas rozwiązywania naszych, krajowych
problemów. Zresztą taki sposób postępowania już podpowiadają nam
członkowie różnych europejskich organizacji chroniących przyrodę.
W Europie Polska wciąż jest postrzegana jako kraj dzikiej przyrody.
Zainteresowanie, a często zachwyt, wzbudzają zarówno (ostatnio mocno
zagrożona) Puszcza Białowieska, Dolina Biebrzy, ale i malownicze
miasteczka i wsie z tradycyjną mozaiką upraw. To, że nasz krajobraz nie
jest monotonny, a nad łanami zbóż ciągle łatwo dostrzec śpiewającego
skowronka jest rezultatem wielowiekowego gospodarowania rolniczego
sprzyjającego przyrodzie.
Złośliwi nazywają to zacofaniem. Nie chcą znać brutalnej prawdy, że
przywracanie owego zacofania, co prawda wciąż na mała skalę, w krajach
Europy zachodniej kosztuje miliony euro rocznie. A efekt tych zabiegów
wciąż jest marny. Bowiem, co łatwo było zepsuć, niestety przychodzi
naprawić, z ciężkm trudem. Trudno jednak przekonać opinię publiczną i
podatników do życia w skansenie. Nikt nie ma wątpliwości, że wielu
miejscach, gdzie dobre warunki gospodarowania dadzą szansę na
konkurowanie z producentami z innych państw, rolnictwo zintensyfikuje
się. Wprowadzone zostaną wydajniejsze uprawy, scalone zostaną
gospodarstwa, a kolejne melioracje osuszą tereny podmokłe. W innych
miejscach, gdzie gospodarka przestanie być efektywna, rolnicy porzucą
gospodarowanie i przejdą do innych zajęć. Jedne i drugie zmiany wpłyną
na populacje ptaków i stopniowo będą znikać ptaki związane z wiejskim
krajobrazem, takie jak: skowronek, dudek, czajka, bocian biały, czy
nawet jaskółka dymówka. To nie są pesymistyczne scenariusze. Tak po
prostu wygląda sytuacja w silnie przekształconych krajobrazach Europy
zachodniej i północnej. Czy można temu zapobiec? Z pewnością tak,
rozważnie wykorzystując szansę, jakie daje działanie w ramach
Wspólnej Polityki Rolnej (WPR).
Oprócz zysków z istnienia WPR, coraz głośniej mówi się o kosztach
obecnego systemu. Wśród najpoważniejszych wad wymienia się nadprodukcję
żywności i negatywne oddziaływanie obecnego wysokotowarowego
rolnictwa na środowisko. Przyjęto, zatem tzw. II Filar WPR, który
pozwala na wspieranie zrównoważonego rozwoju obszarów wiejskich, poprzez
finansowanie różnorodnych działań, w tym programów rolnośrodowiskowych.
Wciąż jednak tzw. I Filar ustanawiający dopłaty bezpośrednie do
produkcji pochłania 90% środków, podczas gdy zaledwie 10% przypada na
realizację Filaru II. Każdy kraj członkowski decyduje we własnym
zakresie, które spośród katalogu działań możliwych do finansowania z
budżetu unijnego będą wspierane na jego terenie. Jedynym
obowiązującym dla wszystkich członków programem jest program
rolnośrodowiskowy, którego zasady muszą być sprecyzowane w planach
rozwojów obszarów wiejskich. Ptaki i zmiany ich liczebności mogą być
bardzo użytecznym narzędziem w jego przygotowaniu, realizacji i ocenie
efektywności.
[fot. Marcin Rachel]
Więcej informacji na stronach OTOP >>>