5 I 2006 - o pomoc w sprawie łabędzia zwróciła się, rano 5 stycznia, pani Jolanta Suchodolska, mieszkanka wsi Korytnica w gminie Raszków (powiat ostrowski). Ptak przebywał na bardzo małym, zamarzniętym oczku wodnym, w przerębli niewiele większej od niego, dlatego istniało duże niebezpieczeństwo, że albo zostanie zaatakowany przez lisy lub psy, albo przymarznie w razie choćby jednej zimniejszej nocy, a takie faktycznie szybko nastąpiły. Łabędzie są dobrze przystosowane przez naturę do przetrwania zimy dzięki bogatemu upierzeniu, gromadzonej na zimę podskórnej warstwie tłuszczu i specjalnemu układowi naczyń krwionośnych w łapach, minimalizującemu wydatki ciepła. Zwykle dają sobie zimą dobrze radę bez pomocy ludzi, nie ma więc konieczności ich łapania, przewożenia czy przetrzymywania. Wyjątkiem są takie sytuacje, jaka miała miejsce w Korytnicy, gdy warunki lokalne i pogodowe stwarzają dla ptaka realne zagrożenie.
Pani Suchodolska powiadomiła o łabędziu redakcję „Gazety Ostrowskiej”, a ta z kolei Pawła T. Dolatę, lidera PwG OTOP, specjalizującego się m.in. w badaniu łabędzi i mającego uprawnienia Ministra Środowiska do chwytania ptaków chronionych. Jeszcze w dniu powiadomienia łabędź, mimo kłopotów na stromym brzegu stawku, został schwytany według wskazówek Pawła T. Dolaty przez Tomasza Izydorka z Urzędu Gminy i Miasta w Raszkowie, Stefana Suchodolskiego oraz Daniela Gromadę, Ignacego Kurowskiego i Macieja Winiarskiego z Ochotniczej Straży Pożarnej w Raszkowie. Następnie ptak został przewieziony do Ostrowa i zbadany przez lekarza weterynarii, pana Stanisława Kempę, który stwierdził u niego brak obrażeń i dobrą kondycję. W związku z tym został przewieziony pod opieką Pawła T. Dolaty na najbliższe stałe zimowisko łabędzi w Parku Miejskim w Kaliszu, gdzie każdą zimę spędza, na Prośnie lub kanale Bernardynka, do 150 łabędzi. Przed wypuszczeniem łabędź został zaobrączkowany, co pozwoli śledzić jego dalsze losy.
Dziękuję wszystkim wyżej wymienionym osobom, które przyczyniły się do uratowania łabędzia.
